• Wpisów:90
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 00:20
  • Licznik odwiedzin:26 264 / 2772 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przegrałam życie.
Napisał, że nie chce.
Moja wina.
Bóg mnie pokarał swą nieczułością.
 

 
Wracam tu kiedy jest mi źle.
Dzień dobry.
 

 
Halo! Lepiej jest. Zaczynam łapać życia ster!
 

 
Cały czas próbuję udowodnić, że jednak jestem coś warta.
 

 
Lista celi do zrealizowania, jest celem samym w sobie.
Do dzieła!
 

 
Chciałabym być kiedyś szczęśliwa.

 

 
Kolejny wpis miał być pozytywny.
Nie wyszło.
Jest beznadziejnie wszyscy mają mnie w dupie.
To co mówię i co robię.
Nikt mnie nie potrzebuje, nikt nie tęskni, nikt nie kocha.
Nie mam siły.
 

 
Jestem małym, smutnym człowiekiem.
 

 
Chcę umrzeć.
 

 
Piszę tutaj zazwyczaj kiedy jest mi ciężko.
Jest mi ciężko.
Jestem beznadziejna.
O co chodzi?
O to co zawsze.
O wszystko.
Wszystko jest nie tak.
Nie tak jak być powinno.
Dobranoc.
 

 
Dlaczego to wszystko jest takie trudne?
Powinno być:
-Chcesz mnie?
-Chce.
-Ok.
albo:
-Chcesz mnie?
-Nie.
-Ok.

A nie jakieś dziwne podchody.
Odwagi chcę.
Odwagi mi brak.
 

 
Nie mogę go kochać wciąż i wciąż. To nie dorzeczne. Nie kocham cie. Nie kocham cie. Nie, nie kocham cie.
 

 
Chciałabym mieć kogoś, kogoś komu mogę się wygadać. Tylko tyle, nie od razu jakiś przyjaciel. Znajomy z którym mogę czasem spotkać się, pogadać. Ktoś kto mnie zrozumie, chociaż wysłucha.
 

 


Okres przejściowy między "nie chce mi się żyć, a " może jednak wszystko się odmieni?". Ciekawe w którą stronę przechyli się szala. Bardzo bym chciała, aby było pozytywnie.
 

 



Znów mam nadzieję, że wszystko jak za pomocą magicznej różdżki się odmieni, a wszystko co złe odejdzie w niepamięć. Głupia i naiwna. Przecież nigdy tak nie było i nie będzie. Idiotka. Chyba nie zasłużyłaś na szczęście.

Wszystko co trzeba mamy, a brak tego co ważne.

  • awatar mój.nick: prowadzisz świetny blog.! :) +zapraszam do mnie jeśli masz ochotę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



Wszczynam walkę z samą sobą. Z nadbagażem moim walkę wszczynam. Poniedziałek to dzień w którym zaczynam codziennie ćwiczyć.
O jędrne ciało.
O sylwetkę o której marzę, walczyć będę.
Codzienny sport stanie się moim nawykiem.
Nałogiem moim będzie.
Wytrwam. Tym razem mi się uda.
Będę silną, młodą kobietą.
I jeszcze zobaczycie mnie w tap madl.

 

 



Coś to wracanie na dobre tory życia mi nie wychodzi, znów czuje że wilgotnieją mi oczy, że wszystko jest większe i silniejsze ode mnie. Nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim. Ten rok nie jest najlepszym w moim życiu, nie jest nawet w pierwszej dziesiątce najlepszych lat mojego życia. Przecież z każdym rokiem powinno być lepiej, stabilniej, pewniej. Fakt dużo dobrego się stało, choć nawet w tych rzeczach obyło się bez fajerwerków. W ostatecznym rozrachunku przeważały rzeczy negatywne. To własnie tego roku życie doświadczyło mnie najbardziej. Mówią, że dwadzieścia lat to najpiękniejszy wiek, widać mój przypadek musiał być wyjątkiem potwierdzającym tą nieszczęsną regułę. Niech ten rok się już skończy. A następny niech będzie o niebo lepszy dla moich bliskich.

Pokornie proszę.